|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Pokrewne Dusze:
"I will always love you" By Inventive |
opętana swoim Aniołem - taką wybrałam drogę...
inaczej w sercu... inaczej w głowie... a rozsądku brak!
poniedziałek, 09 marca 2009
Metamorfoza
to był męczący dzień powietrze też było ciężkie, śnieg stopniał ale w prognozie na najbliższe dni znów zapowiadają opady śniegu. -wiosna idzie!?- tylko tak ciężko jej dojść do startu. ale nie mam do niej żalu. nie mam ochoty na nic, jestem zmęczona, zmiennością pogody i ludzkich uczuć, jestem zmęczona nieustanną walką o wszystko oraz nieustanną walką o nic. boli mnie wszystko od czubków palców u stóp po koniec włosa na głowie. dzisiaj odczuwam ten ból bardziej fizycznie. psychoterapia dzisiaj była odwołana! lecz za tydzień znów będę wylewać swój żal i psychiczny ból - to mi pomaga przez chwilę a potem muszę walczyć znów sama ze sobą - na tym to polega. czy wytrwam? czy sobie poradzę jak to się skończy? nie wiem znów próbuję uciekać od swoich myśli, wmawiać sobie do serca coś czego wcale nie czuję, znów uciekam od siebie...... pierwszy krok: 9 marca 2009 roku między godziną 18:00 a 19:00 nastąpiła metamorfoza - uciekłam od koloru blond! który towarzyszył mi od zawsze... NOW My name is not Blond! Bell Blond! NOW My name is...... no właśnie nie zobaczysz tego DARK COLOR moich włosów...a to własnie pod wpływem ostatnich wydarzeń podjęłam się tej metamorfozy w nadziei że pewnego dnia sam zobaczysz.... Modlę się każdego wieczora, w ciagu dnia w nadziei że Bóg dokona spełnienia we właściwym momencie! SŁYSZYSZ?!!! już NIE JESTEM BLONDYNKĄ! teraz możesz mnie pokochać! a przynajmniej spróbować! ....i teraz sobie myślę, że ciemny kolor moich włosów sprawi że wszyscy dostrzegą to czego nie nie chcieli widzieć gdy byłam BLOND - Bell BLOND bo teraz..... Z serca pozostały...
wtorek, 03 marca 2009
2 marzec 2007 - 2 marzec 2009 czyli 732 dni 106 tygodni i 1 dzień
poniedziałek, 2 marzec 2009 roku
wtorek, 17 lutego 2009
wybawienie ode złego i kolejna randka z żyletką
w mojej sytuacji wiele odwagi i poświęcenia kosztowało mnie to na co sobie dzisiaj 17 lutego 2009r. o godzinie 12:31:54 pozwoliłam.
sobota, 19 maja 2007
...bez końca ...do końca....
kwiaty muszą pachnieć
piątek, 11 maja 2007
a serce bije tak byle jak...
i znowu ten sen, w którym byłeś Ty... czy już pozostały mi o Tobie tylko te sny? i z tego snu pamiętam uśmiech Twój, nie do podrobienia... bo nikt nie uśmiecha się tak jak Ty...! i byłeś blisko tak, obok, na wyciągnięcie ręki... coś mówiłeś, uśmiechałeś się - a ja, całowałam Cię...w usta, policzek,usta ... a Ty ciągle uśmiechałeś się do mnie!... i pozwalałeś mi Ciebie całować!
to nic,że to był tylko sen... to nic... wierzę że przyjdzie dzień z mojego snu!
... i wiesz ? byłam dziś znowu w szpitalu...! bo serce moje bez Ciebie choruje, zupełnie oszalało... bo we mnie jest ten stan co ma oczy obłędne i skrzydła anioła... i serce boli tak i bije tak, tak byle jak, gdy nie dzieje się bez Ciebie nic. ... wiesz? tak mnie boli i kłuje po lewej stronie mostka pod piersią...bije i bije tak, tak silnie uderza, że oddechu mi brak! ten aparat Holtera, co dziś na sobie go noszę - on udowodni Tobie, że moje serce bez Ciebie umiera.... czy wtedy uwierzysz mi, że bardzo Cię Kocham Łukaszku?
sobota, 05 maja 2007
czekam na Ciebie Kochany....
nieoczekuję nikogo "cześć - dzień dobry" - już nie powiesz mi! lecz powstrzymać się nie mogę by nie spojrzeć w stronę drzwi a każdy przykrym jest natrętem kto miejsce Twoje zająć chce każdemu mówię,że: "zajęte"! i czekam.... czekam jakbyś za chwilę miał przyjść ....!
środa, 02 maja 2007
wiele minęło dni,ale mnie nic nie minęło i nic się nie zmieniło....
dzisiaj mijają dwa miesiące od ostatniego spotkania z Ł. i nic się nie zmieniło... minęło 62 dni, ale mnie nic nie minęło... wciąż wołam Jego imię ze wszytskich stron... ale tylko cisza odpowiada mi... .... i nic. jestem zmęczona , trochę bardziej nerwowa , coraz bardziej milcząca ..... ..... a Jego wciąż nie ma! trudno żyć bez powietrza ....
poniedziałek, 23 kwietnia 2007
gdy brak sił do walki...
Założyłam tego bloga, ponieważ boli mnie każda sekunda bez Ciebie kochany Ł.... nie wiem, czy potrafię przetrwać życie z daleka od Ciebie, gdy Ty jesteś z nią... Może tak właśnie musi być, że na przekór wszystkim i wszystkiemu muszę kochać Ciebie nawet wtedy, gdy Ja dla Ciebie jestem kimś ,dla kogo nie ma miejsca w Twoim życiu ,ani w Twojej pamięci... Może takie jest moje przeznaczenie, że muszę kochać Ciebie miłością obłędną i beznadziejną... jakkolwiek jest.... ja nadal wierzę w przeznaczenie, które wiąże mnie z Tobą... wierzę, że to ma sens, że pewnego dnia zrozumiesz, że kocham Ciebie bardziej niż swoje własne życie...i nikt ani nic tego nie zmieni...! Każda z Tobą Ł. chwila spotkania raz na kilka miesięcy [ bo tak dawkujesz mi siebie, jak lek na przetrwanie ], kosztuje mnie potem długie miesiące tęsknoty,łez i tego ssącego, emocjonalnego bólu. A Twoja nieobecność,milczenie i teraz też ignorancja Zabija Mnie! Nie mogę obiecać, że któregoś dnia nie popełnię jakiegoś szaleństwa i obudzę się na szpitanym łóżku podłączona do tych wszystkich szpitalnych urządzeń podtrzymujących przy życiu, tylko dlatego, że wzięłam o jedną tabletkę za dużo. Ani też nie mogę obiecać ,że obudzę się pewnego dnia z zabandażowanymi nadgrastkami w jednym ze szpitanych łóżek, a wszystko dlatego, że nie będę w stanie dłużej znieść Twojej nieobecności i milczenia. Wszystkiemu będzie winna M I Ł O Ś Ć. Nie mogę także obiecać, że pewnego dnia pokocham kogoś tak jak Kocham Ciebie! bo nic poza Tobą Ł ... nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
A teraz kieruję swoje słowa do wszystkich tych, którzy będą próbowali mnie oceniać,zganić czy potępić. Więc uprzedzam, że to nie jest żaden szantaż, groźba ani nic z tych rzeczy. Ja chcę żyć! Żyć dla mężczyzny, którego Kocham , tylko, że nie wiem czy to będzie jeszcze kiedyś możliwe i czy mnie wystarczy sił, by żyć bez Niego... TO NIEREALNE ALE BARDZO CHCĘ! "
|