Archiwum
Kwiecień 2007
Maj 2007
Luty 2009
Marzec 2009
Ostatnie wpisy
  • Metamorfoza
  • 2 marzec 2007 - 2 marzec 2009 ...
  • wybawienie ode złego i ...
  • ...bez końca ...do końca....
  • a serce bije tak byle jak...
  • czekam na Ciebie Kochany....
  • wiele minęło dni,ale mnie nic ...
  • gdy brak sił do walki...
Zakładki:
Pokrewne Dusze:
Znam cię na pamięć...Ty mnie chyba też
Whitney Houston
"I will always love you"
By Inventive


Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
ten uśmiech... nikt nie uśmiecha się tak jak Ty !
opętana swoim Aniołem - taką wybrałam drogę... inaczej w sercu... inaczej w głowie... a rozsądku brak!
RSS
poniedziałek, 09 marca 2009
Metamorfoza
to był męczący dzień
powietrze też było ciężkie,
śnieg stopniał ale w prognozie na najbliższe dni znów zapowiadają opady śniegu.

-wiosna idzie!?-
tylko tak ciężko jej dojść do startu.
ale nie mam do niej żalu.
nie mam ochoty na nic, jestem zmęczona, zmiennością pogody i ludzkich uczuć, jestem zmęczona nieustanną walką o wszystko oraz nieustanną walką o nic.
boli mnie wszystko od czubków palców u stóp po koniec włosa na głowie.
dzisiaj odczuwam ten ból bardziej fizycznie.
psychoterapia dzisiaj była odwołana! lecz za tydzień znów będę wylewać swój żal i psychiczny ból - to mi pomaga przez chwilę a potem muszę walczyć znów sama ze sobą - na tym to polega.
czy wytrwam?
czy sobie poradzę jak to się skończy?
nie wiem
znów próbuję uciekać od swoich myśli, wmawiać sobie do serca coś czego wcale nie czuję,
znów uciekam od siebie......
pierwszy krok:
9 marca 2009 roku między godziną 18:00 a 19:00 nastąpiła metamorfoza - uciekłam od koloru blond! który towarzyszył mi od zawsze...
NOW My name is not Blond! Bell Blond!
NOW My name is......
no właśnie nie zobaczysz tego DARK COLOR moich włosów...a to własnie pod wpływem ostatnich wydarzeń podjęłam się tej metamorfozy w nadziei że pewnego dnia sam zobaczysz....
Modlę się każdego wieczora, w ciagu dnia w nadziei że Bóg dokona spełnienia we właściwym momencie!
SŁYSZYSZ?!!! już NIE JESTEM BLONDYNKĄ! teraz możesz mnie pokochać! a przynajmniej spróbować!

....i teraz sobie myślę, że ciemny kolor moich włosów sprawi że wszyscy dostrzegą to czego nie nie chcieli widzieć gdy byłam BLOND - Bell BLOND


bo teraz.....

Z serca pozostały...
Ciemne kryształki lodu w kolorze krwi....

 

 

23:25, perfectly.insane
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 marca 2009
2 marzec 2007 - 2 marzec 2009 czyli 732 dni 106 tygodni i 1 dzień

poniedziałek, 2 marzec 2009 roku
tego dnia minęły dokładnie dwa lata (732dni 106 tygodni i 1dzień) od tamtego "ostatniego" spotkania z Ł.
tak wiele czasu,a jednocześnie niewiele, bo pamiętam każde słowo,gest, spojrzenie, uśmiech, które mi wtedy podarował Ł. pamiętam to wszystko tak doskonale jakby to było wczoraj.......
od początku lutego 2009r. bardzo mocno dopiekła mi Tęsknota za Ł.a miłość przybrała już tak wielkich rozmiarów,że przeniknęła mniecałkowicie,każdy kawałek mojego ciała , każda cząsteczka mojej duszy iserca należy tylko do Ł.
przeżywam boleśnie to rozstanie-rozłąkę, nie sądziłam że w miarę upływu czasu będzie mi tak trudno!
mówisię że w miarę upływu czasu jest łatwiej,że z czasem goją się rany,żesię zapomina, ale nie ,w moim przypadku to się nie sprawdza, bo pewnerany nigdy się nie zabliźniają, nigdy się nie goją.
bywają takie chwile że próbuję oszukać samą siebie, myśląc że jutro, za tydzień, miesiąc czy rok lub dwa przestanę kochać Ł.ale nie przestaję, każdego nowego dnia kocham Go coraz bardziej, mimoże Jego nie ma przy mnie i codziennie przekonuję się że to się niezmieni, czas mija a ja kocham Ł. wciąż mocniej i zadaję sobie wduchu pytanie, dokąd mnie to zaprowadzi, i czego w ten sposób chce odemnie Bóg bo tylko ON zesłał mi tę miłość i postawił Ł. na mojej drodze życia.
takiejmiłości która trwa mimo przeciwności losu,ludzi i rzeczy nie można sięwyrzec z dnia na dzień, taka miłość nie zdarza się codzień.
wszyscy chcą kochać, wszyscy mogą kochać tego kogo chcą, ale nie ja mnie nie wolno kochać Ł.wszyscy mi zabraniają nawet On sam, lecz tylko nie wiem jakie zdanie wtej sprawie ma Pan Bóg, chciałabym to wiedzieć lecz myślę że nie dowiemsię tego a przynajmniej nie tu i nie teraz.
2 marzec - bałam się tego dnia bo to druga rocznica tamtego "ostaniego spotkania" z Ł.- mężczyzną mojego życia...... bałam się tego jak będę przeżywać tendzień gdy wszystko wraca ze zdwojoną siłą i jak przeżyć ten dzień skorokażdy inny bez Ł. jest piekłem.
dlatego by uciec od tegolęku , dławiących wspomnień i żalu , tego co może już nie wrócić oraztego co mogło się wydarzyć a nie wydarzyło, musiałam coś zrobić zesobą......
rano o godzinie 9:00 jak co tydzień pospieszyłam napsychoterapię, planowałam poruszyć ten temat żeby wydobyć z siebie tenból, ale nie zrobiłam tego.... dlaczego? może ze wstydu, może z obawyprzed tym że znowu się rozkleję i potem nie będę mogła opanować łez....
wracając do domu po psychoterapii jak zawsze tak i tym razemposzłam do kościoła na modlitwę do ulubionej kaplicy - bo pozostała mijuz tylko modlitwa....
tam modliłam się własnymi słowami a woczach miałam powiększające szkło łez....modlitwa zajęła mi jakieś półgodziny, na koniec jak zwykle zapaliłam świeczkę.  to przynosi mispokój w chwilach gdy jest mi najtrudniej, dzięki modlitwie wymodliłammałe cuda w ostatnim czasie, więc ufam i wierzę i modlę się dopóki niewyproszę u samego Boga tego co i kogo pragnie moje serce....Bóg niezawiedzie!
do domu wróciłam koło 11:30
w głowie kłębiły sięobrazy z tamtego dnia 2 marca 2007r. a dzień był równie słoneczny iciepły jak wtedy, co chwila spoglądałam na kalendarz i na wyświetlacztelefonu....chciałam usłyszeć głos Ł. , ale wiedziałam że nie mogę zadzwonić, i bałam się też zadzwonić.
niewiedziałam co robić, nie potafiłam znaleźć sobie miejsca, czułam że nieusiedzę w miescu, dzień miałam cały wolny więc zadzwoniłam do mojego"Anioła Stróża"  
i potwierdziłam że możemy się znowu spotkać.
przedwyjściem ogarnęłam jeszcze trochę mieszkanie, przygotowałamnajpotrzebniejsze rzeczy i około 13:30 już widziałam się z moim"Aniołem Stróżem" , dzięki temu mniej boleśnie przeżyłam ten dzien 2 marca 2009r. - bo Bóg czasem zsyła nam Anioły zamienionych ludzi ,którzy pomagają nam dźwigać nasz ból, płakać razem z nami i cieszyć sięgdy jest ku temu okazja, a i czasem bez okazji aby pocieszyć naszeserce w cierpieniu
do domu wróciłam dopiero około 22:30
przed snem wzięłam jeszcze moje tabletki na serce-umyłam się i wtulając się w zdjęcie ukochanego Ł. zasnęłam....

 

 

13:51, perfectly.insane
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 lutego 2009
wybawienie ode złego i kolejna randka z żyletką

w mojej sytuacji wiele odwagi i poświęcenia kosztowało mnie to na co sobie dzisiaj 17 lutego 2009r. o godzinie 12:31:54  pozwoliłam.
jednym gestem - jednym przyciśnięciem "guzika" w telefonie,zaryzykowałam swoje życie, ale przecież i tak nie mam już nic więcej  do stracenia. a przynajmniej nie będę żałować że nie posłucham swojego serca, czy jak inni ludzie wolą to nazywać - swojej intuicji?

-  Ty emocjonalna hazardzistko, wciąż Ci mało?-

tak, mało mi!!! mało!!! słyszycie!!!
odkąd go poznałam ciągle mi Go za mało!!!!
nie umiem bez Niego żyć!!!!
nie w tym świecie i nie w tym wcieleniu!!!

- tylko dlaczego on tego nie rozumie, nawet nie stara się zrozumieć? -

dlatego to zrobiłam.....!!!
jednym połączeniem w telefonie,które trwało zaledwie, a raczej aż 1 minutę i 4 sekundy, skazałam siebie na wieczne potępienie i udrękę duszy mojej,
ale usłyszeć w tej sytuacji J E G O głos ,po prawie dwóch latach milczenia z Jego strony, jest dla mnie nagrodą i wybawieniem ode złego!!!!

dziękuję Bogu, że cudem zesłał mi nowy nr.kom. Ł.
cudem o który się tak nieustannie i żarliwie modliłam, choć wcześniej w niego wątpiłam
a teraz Zaufałam Bogu i dalej poszłam za Jego znakami - wiem że to dziwnie brzmi, ale tak właśnie to wyglądało jak cud - i więcej na ten temat nie napiszę bo wiem że w sieci są "uszy" i resztę o cudzie pozostawiam zapisane w pamięci....

nie wiem co będzie dalej....
ale wiem jedno,
że dzisiejszego dnia poczułam ulgę słysząc J E G O głos który przez 1 minute i 4 sekundy ukoił mój ból  i tęsknotę za N I M ale i też jednocześnie
Ł. jest dla mnie Życiem - Nagrodą - Grzechem - Karą i  Nieuchronną Śmiercią.

 

 

15:52, perfectly.insane
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 maja 2007
...bez końca ...do końca....

 

 

kwiaty muszą pachnieć

ptaki muszą frunąć do słońca

a ja muszę bez końca kochać tego chłopca do końca!

nic nie poradzę - ja muszę kochać Go!

nie umiem już inaczej...odkąd poznałam Go

i NIE PYTAJ MNIE dlaczego...

bo taki już mój los...





Post Scriptum:

... bo kiedy nie jestem przy Tobie kochany, brakuje mi powietrza!
opętałeś mnie, zawładnąłeś mną totalnie, i nic poza Tobą nie ma już dla mnie żadnego znaczenia...
Kim jesteś, że udało Ci się zawładnąć mną aż to tego stopnia?

Najważniejsza Osoba W Moim Życiu Odeszła... Jak Mam Teraz Dalej Żyć?


Nie Wiedziałam Że Można Aż Tak Bardzo Kochać, Teraz Już Wiem Jak To Jest...

 

                                                 

11:14, perfectly.insane
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 maja 2007
a serce bije tak byle jak...

 

 

i znowu ten sen, w którym byłeś Ty... czy już pozostały mi o Tobie tylko te sny?

i z tego snu pamiętam uśmiech Twój, nie do podrobienia... bo nikt nie uśmiecha się tak jak Ty...!

i byłeś blisko tak, obok, na wyciągnięcie ręki... coś mówiłeś, uśmiechałeś się - a ja, całowałam Cię...w usta, policzek,usta ... a Ty ciągle uśmiechałeś się do mnie!... i pozwalałeś mi Ciebie całować!

 

to nic,że to był tylko sen... to nic... wierzę że przyjdzie dzień z mojego snu!

 

... i wiesz ? byłam dziś znowu w szpitalu...!

bo serce moje bez Ciebie choruje, zupełnie oszalało...

bo we mnie jest ten stan co ma oczy obłędne i skrzydła anioła...

i serce boli tak i bije tak, tak byle jak, gdy nie dzieje się bez Ciebie nic.

... wiesz?

tak mnie boli i kłuje po lewej stronie mostka pod piersią...bije i bije tak, tak silnie uderza, że oddechu mi brak!

ten aparat Holtera, co dziś na sobie go noszę - on udowodni Tobie, że moje serce bez Ciebie umiera....

czy wtedy uwierzysz mi, że bardzo Cię Kocham Łukaszku?

 

 

 

 

 

 

 

 

20:17, perfectly.insane
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 maja 2007
czekam na Ciebie Kochany....

 

 

nieoczekuję nikogo

"cześć - dzień dobry" - już nie powiesz mi!

lecz  powstrzymać się nie mogę

by nie spojrzeć w stronę drzwi

a każdy przykrym jest natrętem

kto miejsce Twoje  zająć chce

każdemu mówię,że: "zajęte"!

i czekam....

czekam jakbyś za chwilę miał przyjść ....!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

23:55, perfectly.insane
Link Komentarze (1) »
środa, 02 maja 2007
wiele minęło dni,ale mnie nic nie minęło i nic się nie zmieniło....
 
 
 
 
 
 
dzisiaj mijają dwa miesiące od ostatniego spotkania z Ł.
i nic się nie zmieniło...
minęło 62 dni, ale mnie nic nie minęło...
wciąż wołam Jego imię ze wszytskich stron...
ale tylko cisza odpowiada mi...
.... i nic.
jestem zmęczona , trochę bardziej nerwowa ,
coraz bardziej milcząca .....
..... a Jego wciąż nie ma!
trudno żyć bez powietrza ....
23:56, perfectly.insane
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2007
gdy brak sił do walki...

 

 

Założyłam tego bloga, ponieważ boli mnie każda sekunda bez Ciebie kochany Ł....
i wiem że nie potrafię już istnieć bez Ciebie.

nie wiem, czy potrafię przetrwać życie z daleka od Ciebie, gdy Ty jesteś z nią...

Może tak właśnie musi być, że na przekór wszystkim i wszystkiemu muszę kochać Ciebie nawet wtedy, gdy Ja dla Ciebie jestem kimś ,dla kogo nie ma miejsca w Twoim życiu ,ani w Twojej pamięci...

Może takie jest moje przeznaczenie, że muszę kochać Ciebie miłością obłędną i beznadziejną...

jakkolwiek jest....

ja nadal wierzę w przeznaczenie, które wiąże mnie z Tobą... wierzę, że to ma sens, że pewnego dnia zrozumiesz, że kocham Ciebie bardziej niż swoje własne życie...i nikt ani nic tego nie zmieni...!

Każda z Tobą Ł. chwila spotkania raz na kilka miesięcy [ bo tak dawkujesz mi siebie, jak lek na przetrwanie ], kosztuje mnie potem długie miesiące tęsknoty,łez i tego ssącego, emocjonalnego bólu.

A Twoja nieobecność,milczenie i teraz też ignorancja Zabija Mnie!

Nie mogę obiecać, że któregoś dnia nie popełnię jakiegoś szaleństwa i obudzę się na szpitanym łóżku podłączona do tych wszystkich szpitalnych urządzeń podtrzymujących przy życiu, tylko dlatego, że wzięłam o jedną tabletkę za dużo. Ani też nie mogę obiecać ,że obudzę się pewnego dnia z zabandażowanymi nadgrastkami w jednym ze szpitanych łóżek, a wszystko dlatego, że nie będę w stanie dłużej znieść Twojej nieobecności i milczenia.

Wszystkiemu będzie winna M I Ł O Ś Ć.

Nie mogę także obiecać, że pewnego dnia pokocham kogoś tak jak Kocham Ciebie! bo nic poza Tobą Ł ... nie ma dla mnie żadnego znaczenia.

 

A teraz kieruję swoje słowa do wszystkich tych, którzy będą próbowali mnie oceniać,zganić czy potępić. Więc uprzedzam, że to nie jest żaden szantaż, groźba ani nic z tych rzeczy. Ja chcę żyć! Żyć dla mężczyzny, którego Kocham , tylko, że nie wiem czy to będzie jeszcze kiedyś możliwe i czy mnie wystarczy sił, by żyć bez Niego...


" TO NIEMOŻLIWE CHOCIAŻ PROSTE TAK

TO NIEREALNE ALE BARDZO CHCĘ! "

 

bo brak sił by żyć bez Ł

18:36, perfectly.insane
Link Komentarze (1) »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog